Psychologia szczęścia

Bujać to my, ale nie nas!

W trakcie naszego życia poznajemy mnóstwo ludzi. Ciężko Nam jest poznać siebie na tyle, żeby wiedzieć, w jaki sposób zareagujemy w różnych sytuacjach. Czy kiedy potkniesz się o krawężnik, rzucisz polskie kurwa, czy jednak przemilczysz całą sprawę, wyjąc w duchu z bólu, albo kiedy wywalą Cię z roboty na zbity pysk. Możesz ich spalić albo w Twojej głowie zakiełkuje myśl o tym, że jednak to moment na rozwój i zmianę na lepsze, nawet jeśli to nie Ty miałeś na tyle odwagi, żeby wyrzucić się samemu. Nie wiesz, no po prostu nie wiesz jaką będziesz miał reakcję w przykładowych sytuacjach, a jeśli wiesz… Gratuluję. Jesteś bardziej świadomy niż 95% społeczeństwa, a to znacznie ułatwi Ci żywot. Skoro ciężko nam poznać samych siebie i przewidzieć jak się zachowamy w danej sytuacji to, w jaki sposób mamy zaufać innym ludziom? Zaufanie.

Za-u-fa-nie 

Piękne słowo wyświechtane z każdej strony. Zaufaj mi – a potem idzie do łóżka z jakąś przypadkową laską. Zaufaj mi – a potem ktoś Cię wygryza w drodze do awansu, bo jego nazwisko lepiej będzie wyglądało na złotej tabliczce na drzwiach. Zaufaj mi – a jak się tylko odwrócisz, to obrobię Ci dupę, bo masz za małe cycki i cellulit, jakiego świat dawno nie widział. Zaufaj mi – to Cię okłamię, oszukam, sprzedam, kupię za pół ceny, a potem znowu sprzedam – z zyskiem.

Znasz to?

Jak się rodzisz, zakładasz, że świat jest piękny, a ludzie z natury mają dobre intencje. To jest droga życia numer jeden. Prawdopodobnie dostaniesz po tyłku milion razy. Będziesz czuł się wydymany, a i tak nie uda Ci się zmienić podejścia do życia i ludzi. Uważaj. Masz przesrane. Lepiej nie będzie. Prawdopodobnie z wiekiem będzie gorzej, a jak do tego dojdzie niechcący spadek, albo wygrana na loterii to nawet rodzina Cię nie będzie chciała oglądać, a Ty dalej będziesz szedł drogą prawa i …. Może lepiej nie. Będziesz szedł… lewą stroną jezdni, a prawą jechał. Bo tak trzeba. Bo tak jest zgodnie z zasadami. Jak w 10 przykazaniach. Do tych też się przecież stosujesz, a przynajmniej mocno starasz się stosować.

Opcja numer dwa jesteś w grupie bardziej egoistycznych i to Ty dymasz innych. Może miałeś inny przykład w domu, a może jednak coś ukształtowało Cię tak, że jednak nie uważasz, że wszyscy ludzie mają dobre intencje. Opcja numer trzy. Masz już taki charakter od urodzenia, wg. grupy pierwszej nie istniejesz, wg. starających się być w grupie pierwszej jesteś spaczony charakterologicznie, a więc najlepiej byłoby dla świata, żebyś umarł. Hola! hola! Przecież jesteś w grupie drugiej. Grupie ludzi, którym jest dobrze, bo zaczynają zawsze od siebie ( w książkach piszą, że to zdrowe). Potem myślą o innych albo i nie, ale to już skrajne przypadki, a te pominę. Połączenie egoizmu z zupełnym brakiem empatii i negatywnym nastawieniem do innych ludzi byłby skrajnością. Uznajmy, że taki przypadek to fikcja. Uznajmy tak dla zdrowia psychicznego, choćby mojego. Tak czy siak. Jeśli jesteś w drugiej grupie, masz lepiej. Tylko, czy lepiej znaczy właściwie. Jakie jest właściwe podejście?

Chcesz wykorzystywać innych dla swojego dobra? Enjoy. Mam nadzieję, że spotka Cię kiedyś to samo od skrajności, która w założeniu „3” linijek wyżej jest fikcją.

Masz przekichane i jesteś w grupie, w której chcesz zbawiać świat, jesteś empatyczny i biedakowi oddałbyś ostatnie gacie, bo tak trzeba? Chcesz pomagać tym którzy mają gorzej i nie życzysz źle tym, którzy mają lepiej? Szanuje to. Łatwo nie będzie, ale może w ostatecznym rozrachunku, kiedyś przy rozliczeniach wyjdzie Ci to na plus. Jeśli nie, to przynajmniej żyłeś zgodnie ze sobą i ze społecznie pożądanym zachowaniem, bo każdy chce spotykać na swojej drodze ludzi, którzy są mili, uprzejmi, empatyczni, odpowiedzialni i kochający, jednakże mało kogo stać na to, żeby takim być.

A Ty?

W której grupie jesteś?

  • Ana Bazydlo

    Jeden z lepszych ❤