Psychologia szczęścia

Dlaczego kobiety tkwią w nieszczęśliwych związkach?

Mężczyźni w momencie, w którym stwierdzają, że są nieszczęśliwi. A prościej mówiąc, po prostu czegoś im brakuje albo coś ich doprowadza do szału do tego stopnia, że nie zdzierżą ani jednego dnia dłużej po prostu odchodzą. Odwracają się na pięcie i odchodzą. Oddzielają przeszłość grubą krechą i zaczynają od nowa. Tak, jakby skończyły im się życia w Mario i zaczynaliby od pierwszej planszy.

Powiesz sobie teraz pod nosem, że kobiety też tak potrafią. Przecież to takie łatwe. Pyk i już. Kasujesz jego numer telefonu i … wmawiasz sobie, że zaczynasz nowe życie. Phi! W rzeczywistości, potem czekasz na SMS-y od nieznajomego numeru, bo przecież skasowałaś go tylko po to, żeby nie korciło Cię wysłać mu kolejnego SMS-a w ciągu 10 minut, bo skurczybyk nie odpisał. Ha! Lepiej, potem zaczynasz sobie wmawiać, że na pewno jest zajęty, nie widział SMS-a, albo ma wyciszoną komórkę. Dlaczego po prostu tego nie zostawisz? Nie, to nie. Nad czym tu rozmyślać. Kobiety, które są nieszczęśliwych związkach i mają ochotę krzyczeć, bardzo często po prostu nie robią nic. Tkwią w takiej relacji.

Pytanie: Dlaczego?

Po pierwsze. Podjęłaś decyzję, a kobiety przecież muszą być nieomylne. Nie wierzysz w to, że mogłaś nie zauważyć wszystkich znaków na ziemi i niebie, które mówiły Ci: POPATRZ, W CO SIĘ PCHASZ, więc wmawiasz sobie dalej, że ten stan, w jakim się znajdujecie, jest tylko przejściowy, albo gorzej. Boisz się zmienić swoją decyzję, choć wiesz, że ten związek to już tylko zamknięte wysypisko. Przecież Ty bywasz w związkach wyłącznie na poważnie. Każdy facet, z którym byłaś, był potencjalnym mężem. Ciężko się w takiej sytuacji przyznać, że ten facet, który miał być z założenia najważniejszym i na zawsze jest zwyczajnym gburem i dupkiem. Wulgaryzmy pominę – są w domyśle.

W sumie… przecież zawsze może być gorzej. Skąd masz wiedzieć, że będzie lepiej, a jeśli nie będzie, może jednak zostanę – w końcu stabilizacja to plus w obecnych czasach. Niektórzy nie mają nawet tego. Jak mawiała moja nauczycielka matematyki – BZDURA! BZDURA! BZDURA!

Zainwestowałam w ten związek. Dużo. W sumie to większość. Zrezygnowałam z siebie. Nauczyłam się piec i gotować. Poznał moich rodziców. Żartowaliśmy o ślubie. Wszyscy Nam kibicują. On ma taką miłą Mamę, będzie jej przykro. Musiałabym znowu chodzić na randki, a przecież nigdy nie wiesz na kogo trafisz. Poza tym… od początku. Wszystko. Od nowa planowanie, układanie puzzli. Znowu będę musiała wbijać się w obcisłe kiecki i nosić pończochy. Wiesz, że Twój obecny związek nie przyniesie Ci zwrotu z inwestycji, ale… zaczynać inwestowanie od początku i bez gwarancji? No nie wiem… Lepiej zostanę tu, gdzie jestem. Nie jest przecież tak tragicznie.

Żyjesz od wydarzenia do wydarzenia. Byliście razem na studniówce i było tak cudownie. On taki szarmancki. Świetnie wyglądał w garniturze i pachniał na kilometr. Później było długo, długo nic. Jedna wielka pustka, aż przyszedł czas na pierwsze wspólne święta. To też dobrze pamiętasz. Było cudownie. Kolejne dobre wspomnienie, to Twoja impreza urodzinowa w trakcie studiów. Było mnóstwo ludzi. Odstrzeliłaś się. Wszyscy mówili, że wyglądasz jak milion dolarów i on gdzieś obok. Tak, było cudownie. Znowu. Pomiędzy każdym z tych wydarzeń jest długa cisza. Kawałek sznurka, po którym idziesz bezwiednie od jednej nagrody do drugiej, jak jakiś pieprzony cyrkowiec i żyjesz tymi występami i chwilami radości i naciąganego szczęścia. Czas ucieka, a Ty żyjesz na pół gwizdka.

Właśnie! Czas. To ostatni element, który trzyma Cię kurczowo przy niewłaściwym facecie. W końcu masz już swoje lata, a wypadałoby założyć rodzinę. Przed rodziną oczywiście musi być – podkreślam, MUSI być – bajkowy ślub, jak u każdej z Twoich koleżanek. W dalszej kolejności są tuziny zdjęć na Instagramie z podróży poślubnej, na której widać jak rzygacie szczęściem. Potem chwila oddechu, przerwa i czas na intensywny rozwój kariery, do czasu aż stwierdzisz, że MUSISZ urodzić dziecko, bo już potencjalni dziadkowie męczą Ci uszy. Patrząc na to, ile przed Tobą pracy, żeby jakiegoś gościa usidlić na stałe, to fakt 25 lat, to już czas najwyższy. Później się nie wyrobisz z taką ilością nałożonych przez społeczeństwo obowiązków. Facet myśli o tym, co się może wydarzyć w przyszłości. Kobieta z reguły patrzy na to, jak ucieka jej czas. Szczegolnie ten czas , w którym jej jajeczka są  w najlepszej formie.

Czyż nie?

Jesteś szczęśliwa?

Halo!

Czy na pewno jesteś szczęśliwa?
  • Byłam kiedyś w takim związku, w którym nie żyłam z dnia na dzień, ale z wielkiego wydarzenia na wielkie wydarzenie. Co z tego, że na co dzień czułam się zaniedbywana, skoro mogłam pochwalić się znajomym, że mam super chłopaka, który zrobi dla mnie wszystko. Poza uczynieniem mnie naprawdę szczęśliwą.

    • Kluska w rosole

      Dokładnie. Czasami dochodzi to do Nas wcześniej, czasami później, ale z tego co mówisz teraz chyba jest już lepiej co? 🙂 No i ogromne brawo, ze to zauważyłaś i wiesz sama jakie mamy dziwne ścieżki w głowie. Nie każda z Nas to potrafi . Wyciąganie wniosków chroni nas przed kolejnymi pomyłkami. 🙂 Mam nadzieje hihi