Psychologia szczęścia

(Nie)szczęśliwa w swoim życiu.

Budzisz się rano, za oknem ponuro. W końcu jest grudzień, a jak wiadomo ostatnie lata raczą nas betonową zimą. Na sankach można pojeździć jedynie w górach, no i w smartfonie. To czas mega depresyjny i teraz mogłabym zacząć wypisywać pozytywne teksty, które miałyby wznieść nasz humor na wyżyny, tyle że to jest dobry czas na mały przystanek. Na zastanowienie się w jakim punkcie się znajdujesz. Czy jesteś szczęśliwa i zadowolona z tego gdzie się znajdujesz i kto Cię otacza. Czas na zastanowienie się, czy Twoje życie prywatne wygląda tak jak sobie wymyśliłaś, czy jednak chciałaś czegoś innego, a teraz stoisz tu i w sumie nie wiesz jak to się stało, że jesteś tu gdzie jesteś. Czy Twoja praca daje Ci satysfakcję? Jeśli nie, to dlaczego? Może to czas na rzucenie wszystkiego i wyjazd w Bieszczady, a może na nowy początek, albo na drobne zmiany. No chyba, że masz 3kę dzieci, kredyt i budzisz się koło faceta, którego chętnie więcej byś nie zobaczyła. To komplikuje wszystko, a może nie? Życie jest jedno, więc po co marnować czas na to, czego faktycznie nie chcesz. Może taki zimowy stop, chwila dla Ciebie, analiza tego co było, co jest i co chciałabyś żeby się stało pomoże Ci w ograniczeniu poniekąd traconego właśnie życia, albo podniesieniu szczęścia o kolejny level. Może żyje w swoim idealistycznym świecie i działam wg. dziwnych zasad, ale dlaczego jeśli wkurza Cię praca, masz dość przełożonego, a ludzie doprowadzają Cię do szału po prostu tego nie rzucisz. Teraz w Twojej głowie następuje wyrzut z wulkanu i spływa lawina powodów, które w 100% uniemożliwiają Ci zmianę. A wiesz co ja Ci powiem?

BZDURA!

Każdy z nich to wielka bzdura, bo każdy z tych przyczyn, która jest problemem ma rozwiązanie. Masz kredyt? Jak większość społeczeństwa. Są okresy karencji, oszczędności, w sytuacji braku możliwości skorzystania z wymienionych wystarczy po prostu ustawić terminy i zmianę pracy tak, żeby była ciągłość zatrudnienia. Po co na własne życzenie podnosić codziennie poziom frustracji? Po co robić coś czego nie chcesz? Nie mówię o skrajności, w której po prostu jesteś leniwy i nie chcesz robić nic, choć to znowu ułatwia kreatywne myślenie, do stworzenia finansowego perpetuum mobile, które zrobi wszystko za Ciebie bez wkładu pracy, albo systemu, w którym ten wkład jest znikomy. Ok. Zostawmy pracę.

WRACAMY DO PORANKA.

Budzisz się i myślisz sobie, kto to do cholery jest. Były marzenia o wielkiej miłości, a jest odgrzewany kotlet. O zrozumieniu, a są ciągłe kłótnie. O zadbanym mężczyźnie przy Twoim boku, a jest oblech z pilotem do TV. A Ty obok niego… Nie dlatego, że jest Ci z nim dobrze i kochasz go takiego jakim jest i najlepiej, żebym pisząc takie rzeczy na Twojego faceta połamała palce, udławiła się, albo zginęła w inny mało wyszukany sposób. Tylko jesteś tam, bo boisz się zmian. Ktoś mi kiedyś powiedział, że kobieta jest jak małpa. Nie puści pierwszej gałęzi, dopóki nie złapie porządnie kolejnej. Czyżby? W większości przypadków, nie oszukujmy się tak właśnie jest. Kobiety nie lubią być same. Jeśli któraś jest, to jest to jej porażka życiowa, bo po pierwsze ocenia ją każdy, albo co gorsza jej żałuje (najczęściej koleżanki i rodzice), albo co śmieszniejsze sama uważa, że coś jest z nią nie tak, bo nikt jej  nie chce. Kolejna bzdura. Porządnego związku nie kupisz w sklepie, a odpowiedniego faceta nie dostaniesz prosto z linii produkcyjnej, nie ma też sensu brać kogoś z promocji, albo tym bardziej z łapanki. Fakt nad każdym, ale to każdym związkiem trzeba pracować i jest to cholernie ciężka praca i czasami wydaje Ci się, że to już nie ma sensu i że nie masz siły, ale nigdy nie masz wątpliwości, że ten facet to nie jest pomyłka. Jeśli masz, tzn. że to po prostu nie ten facet. Pamiętaj. Są pewne granice walki o związek, są granice których żaden facet nie powinien  przekroczyć i nigdy, przenigdy nie myśl, że jego zachowanie to jet Twoja wina. Każdy odpowiada za siebie. Jeśli jakiś facet przekroczył granicę, której wg. nie powinien i jest to dla Ciebie nieakceptowalne, to go rzuć. Odwróć się na pięcie i odejdź, bo za drugim razem możesz już nie mieć na to siły. Kobiety, nie tkwijcie w gównianych związkach i gównianych pracach.

Życie jest tylko jedno, a zrobić i zmienić można wszystko, czasami wysokim kosztem,ale w większości przypadków taka inwestycja się opłaca, a żeby mieć i być szczęśliwym trzeba ryzykować. Z rozmysłem, ale jednak ryzykować. Teraz nic nie jest pewne i już pewne nie będzie. Czas nauczyć się pływać w teraźniejszym świecie.

 

TWOJE SZCZĘŚCIE ZALEŻY OD CIEBIE