Słoik w stolicy

Oby do piątku. Co ja robię tu… Zawodowe decyzje. Warszawo, pomocy!

Znowu poniedziałek. Budzę się i pierwsza myśl jaka mnie dopada to… Boże, znowu do pracy. Znowu Ci sami ludzie, będę się nudzić, albo będzie urwanie gwizdka. Tak, czy siak źle. Jak otwieram oczy w poniedziałek, to chcę zasnąć do piątku wieczorem. Niech mnie ktoś uratuje, albo zabije. Oby do piątku. Dam radę.

Wtorek: To dalej początek tygodnia. No, ale już przeżyłam jeden dzień. Jutro już środa. Dam radę.

Środa: Środek tygodnia. Jak to się ciągnie. Dlaczego nie ma 3 dni pracy i 3 dni weekendu, albo samych weekendów. Jeszcze tylko 2 dni. Nie będę cieniasem. Już prawie piętnasta. Jeszcze tylko 2 godziny.

Czwartek: Ha! Ostatni dzień. Nanana i do domu zaraz. ……. Jak to, czwartek? Jezuuuu!!! Jeszcze 8h i całe jutro. Przysięgam. Nie dam rady. Niech mnie ktoś stąd zabierze!

Piątek: Piątek. Piąteczek. Piątunio!!! Oh, yeah. Życie jest piękne. W końcu. Ten tydzień był tak beznadziejny, ale uwaga, uwaga! Dziś jest piątek!!!

    Tu następuje szaleństwo. Niczym nieokiełznana radość. Dziecięca radość i szczęście, której nic nie jest w stanie zakłócić. Wspaniały humor. Dziś jest dzień dobroci. Lubisz każdego i uśmiechasz się do wszystkich, albo masz ich w nosie i wiesz, że zaraz nie będziesz musiał na nich patrzeć.

Piątek wieczór, sobota, niedziela do 16:00 – wspaniałe.

Niedziela po 16:00: Jutro do pracy. Znowu…

Oby do piątku.

Tak masz?

To opis życia zawodowego sporej części społeczeństwa, tyle że praca nie powinna być za karę. Chyba… W sumie patrząc na około mogę się mylić. Nie wiem, czy któraś z Was korzystała z usług doradcy zawodowego, ale uważam że zawód ten powinien być dużo bardziej powszechny. Taka wróżka lub wróż, który robiąc Ci milion testów na koniec mówi, jaka praca będzie dla Ciebie satysfakcjonująca. Najlepiej, to niech decyduje wtedy za Ciebie i broń Boże się nie myli. Oglądałam kiedyś taki film, w którym przynależność do danej frakcji była uzależniona od przejścia testów określających predyspozycje ocenianego. Zaraz… Wiem. Tytuł to „Niezgodna”. Będąc w liceum, ciężko jest się zdecydować na zawód, który będziesz musiała wykonywać przez resztę swojego życia. Rynek pracy jest teraz dość szeroki i mocno płynny. Zawód możesz zmienić co najmniej 3 razy w życiu, o ile nie chcesz być od wszystkiego i do niczego. Pracę możesz zmieniać co 3 miesiące, tylko nie wiem, czy to rozsądne jeśli patrzeć na to długofalowo. Z układu, w którym to potencjalny pracownik truchlał ze strachu, czy znajdzie pracę po ukończeniu studiów zamienił się w sytuację, w której to pracodawca zaczyna się zastanawiać, czy za tą kwotę i przy określonym zakresie obowiązków potencjalny pracownik będzie łaskaw przyjść do pracy, ale nie o tym…

Kim chcesz być?

Wiesz już?

Heh, jestem grubo po 20stce i nadal nie jestem pewna. Tzn. mam ciekawą pracę, którą lubię i doceniam, ale gdybym mogła robiłabym jeszcze 5 innych rzeczy jednocześnie, oprócz tego co robię teraz.

Mogłabym być prawnikiem, kosmetyczką, rezydentem w jakimś pięknym kraju, piosenkarką, czy wolontariuszką w Afryce.

Żałuje, że nie da się tego wszystkiego połączyć. Jakim cudem będąc w liceum, czy na studiach kiedy wybór kierunku był hm… w 60% przypadkowy ktokolwiek z nas wiedział dlaczego rozwija się akurat w takim, a nie innym kierunku. Nie da się sprawdzić w czym jest się dobrym, dopóki się tego nie spróbuje, tylko… skąd wziąć na to czas mając do wykorzystania tylko kilkadziesiąt lat, z czego część musisz odjąć na emeryturę. Błądzenie w poszukiwaniu satysfakcji z wykonywanej pracy. No, zawsze można robić to czego się nie lubi tylko po to, żeby dostać lub nie emeryturę i gorzknieć z każdym dniem. Zmiana pracy, to ryzyko. Dążenie do satysfakcji zawodowej to ryzyko. Duże miasto daje większe możliwości w „próbowaniu”. Kosmetyczka, po godzinach pracy. Prawnik, po studiach zaocznych, praktykujący dorywczo, choćby jako radca prawny – na próbę. Florystka, w weekendy. Sekretarka, na zastępstwo.

Większe miasto, daje więcej opcji na prace dorywcze. Jeśli nie jesteś pewny, czy idziesz teraz właściwą ścieżką, to sprawdź to. Jak spróbujesz choć trochę innej pracy to:

1. Jeśli szukanie czegoś innego było błędem, docenisz swoją obecną pracę.

2. Jeśli stwierdzisz, że to co robisz nie jest dla Ciebie możesz zaryzykować i zmienić firmę, branżę, otworzyć swój biznes.

3. Nowe doświadczenie wzbogaci Cię o nową wiedzę w danej dziedzinie i o sobie samej.

4. Może odkryjesz nowe talenty, które w Tobie drzemią?

Tak, czy siak. Lepiej spróbować i wiedzieć.

 

Jesteś zadowolona ze swojej pracy w 100%? Nie czujesz potrzeby rozwijania się w innych dziedzinach i poznawania nowych rzeczy?

Nie rób nic. Siedź, bo prawdopodobnie jesteś genialnym pracownikiem i nigdy nie zrobisz nic ponad to, co zrobiłeś do tej pory, ale też nie waż się narzekać.

 

Energia roznosi Cię od środka i mimo tego, że ciągle chodzisz niewyspana, to najchętniej dorzuciłabyś sobie jeszcze kilka zadań?

Próbuj. Życie jest jedno, warto wiedzieć więcej. Zawsze.

Będę trzymać kciuki, a teraz lecę zapisać się na kurs.

Kluska